Cały czas coś mi chodzi po głowie, że dawno temu siostry z tego kościoła sprzedawały pomidory. Była specjalna obrotowa klatka. Kładło się pieniądze, i po obrocie "wyjeżdżały" pomidory. Możliwe jednak, że to nie ten kościół. To takie bardzo mgliste wspomnienie z wczesnego dzieciństwa.
Tak, zdecydowanie wolę Nowe Miasto od przepełnionej Starówki (którą właściwie też darzę sympatią, ale nie w weekendy).
OdpowiedzUsuń na zawszeCały czas coś mi chodzi po głowie, że dawno temu siostry z tego kościoła sprzedawały pomidory. Była specjalna obrotowa klatka. Kładło się pieniądze, i po obrocie "wyjeżdżały" pomidory. Możliwe jednak, że to nie ten kościół. To takie bardzo mgliste wspomnienie z wczesnego dzieciństwa.
OdpowiedzUsuń na zawsze